Historie klientów

Historia #1

Historia klienta – pożar, utrata majątku i… ratunek dzięki ubezpieczeniu.

To miała być spokojna noc. Rodzina spała, a na podjeździe stały dwa dostawcze samochody, którymi klient prowadził swoją firmę transportową.

 

W jednej chwili wszystko się zmieniło.

W domu wybuchł pożar. Ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie.

Spłonęło dosłownie wszystko:

  • dom wraz z całym wyposażeniem
  • dokumenty, sprzęty, pamiątki
  • dwa samochody dostawcze
  • narzędzia pracy i wyposażenie firmy

Rodzina została bez dachu nad głową, a firma — jedyne źródło dochodu — stanęła z dnia na dzień.

Bez samochodów i sprzętu działalność nie mogła funkcjonować.

Pracownicy nadal oczekiwali wynagrodzeń, a koszty stałe nie zniknęły.

Bez wsparcia finansowego oznaczałoby to bankructwo.

Na szczęście klient miał kompleksowe ubezpieczenie.

Wcześniej zdecydował się na pełną ochronę:

  • ubezpieczenie domu i mienia
  • ubezpieczenie samochodów firmowych
  • ubezpieczenie działalności gospodarczej
  • polisę pokrywającą stałe koszty prowadzenia firmy
  • pakiet assistance, który okazał się bezcenny w pierwszych godzinach po tragedii

To była decyzja, która uratowała rodzinę i firmę.

Odbudowa domu i pomoc natychmiastowa

Ubezpieczyciel wypłacił środki na:

  • odbudowę nieruchomości
  • zakup nowego wyposażenia
  • wynajem mieszkania na czas remontu

Dodatkowo assistance zapewniło lokal zastępczy od razu po pożarze, dzięki czemu rodzina nie została bez schronienia ani na jeden dzień.

W ramach assistance zorganizowano:

  • ekipę do zabezpieczenia pogorzeliska
  • usunięcie zgliszczy i odpadów
  • oczyszczenie terenu pod odbudowę

To ogromna ulga — rodzina nie musiała robić tego sama ani ponosić kosztów.

Polisa pokryła:

  • wartość dwóch spalonych pojazdów
  • zakup nowych samochodów, dzięki czemu firma mogła wznowić działalność

Ubezpieczenie pokryło:

  • wynagrodzenia pracowników
  • leasingi
  • opłaty administracyjne
  • koszty stałe, które firma musiała ponosić mimo przestoju

Dzięki temu firma nie upadła, a pracownicy nie stracili pracy.

Po kilku miesiącach:

  • dom został odbudowany
  • firma wróciła do działania
  • pracownicy zostali utrzymani
  • klient nie musiał się zadłużać ani zamykać działalności

Dziś mówi, że gdyby nie ubezpieczenie i assistance, straciłby wszystko — dom, firmę i lata ciężkiej pracy.

Historia #2

Historia rodzica – kiedy polisa dała szansę na życie.

To miał być zwykły dzień. Rodzice 6‑letniego chłopca zauważyli, że ich syn jest coraz bardziej zmęczony, blady, mniej aktywny. Badania, kolejne konsultacje… aż w końcu padła diagnoza, której nikt nie chce usłyszeć.

Szok. Niedowierzanie. Pytanie „dlaczego my?”.

A zaraz potem kolejne: co teraz? gdzie szukać pomocy?

  • W Polsce leczenie jest możliwe, ale rodzice szybko dowiedzieli się, że najnowocześniejsze terapie, sprzęt i metody leczenia są dostępne w USA.
  • Tam szanse na wyleczenie były znacznie większe.

Problem?

  • Koszt leczenia, transportu medycznego i pobytu to ponad 2 miliony euro.
  • Kwota absolutnie poza zasięgiem przeciętnej rodziny.

Kilka lat wcześniej wykupił polisę leczenia za granicą, która obejmowała:

  • dostęp do najlepszych klinik na świecie
  • drugą opinię medyczną
  • organizację transportu medycznego
  • pokrycie kosztów leczenia do 2 mln euro
  • wsparcie logistyczne i tłumaczeniowe

Wtedy traktował to jako „dodatkowe zabezpieczenie”.

Dziś ta decyzja okazała się ratunkiem dla jego dziecka.

Po zgłoszeniu diagnozy:

  • w ciągu kilku dni rodzina otrzymała drugą opinię medyczną z renomowanej kliniki w USA
  • zorganizowano transport medyczny dostosowany do stanu dziecka
  • wyznaczono termin przyjęcia do szpitala
  • polisa pokryła koszty leczenia, pobytu, konsultacji i procedur
  • rodzice otrzymali wsparcie koordynatora, który prowadził ich przez cały proces

Nie musieli organizować zbiórek, prosić o pomoc, walczyć z czasem i pieniędzmi.

Mogli skupić się na tym, co najważniejsze — ratowaniu życia swojego syna.

Dzięki terapii w USA chłopiec otrzymał leczenie, które w Polsce nie było dostępne.

Po wielu miesiącach walki, zabiegów i rehabilitacji wrócił do zdrowia.

Rodzice do dziś mówią, że polisa dała im czas, szansę i spokój w najtrudniejszym momencie życia.

Historia #3

Jak polisa na życie uratowała sytuację finansową Marty, która była fryzjerką.

Moja klientka, 40‑letnia Marta, przedsiębiorcza fryzjerka, prowadziła swój salon od wielu lat. Pracowała intensywnie, miała stałe grono klientek i stabilne dochody.

Nikt nie spodziewał się, że jej życie nagle się zatrzyma.

W jednej chwili priorytety zmieniły się całkowicie.

Rozpoczęła długie, wymagające leczenie, które trwało ponad dwa lata.

Przez cały ten czas nie była w stanie pracować — a jako osoba prowadząca działalność gospodarczą oznaczało to brak dochodu.

Chorobowe z ZUS, które otrzymywała przez 6 miesięcy, stanowiło zaledwie 1/4 jej normalnych zarobków.

A przecież codzienne wydatki, rachunki i koszty życia nie znikają tylko dlatego, że ktoś zachorował.

Na szczęście wcześniej zdecydowała się na polisę na wypadek poważnych zachorowań, z sumą ubezpieczenia 300 000 zł.

To była decyzja, która odmieniła przebieg całej tej trudnej historii.

Dzięki wypłacie świadczenia:

  • mogła skupić się wyłącznie na leczeniu, bez stresu o pieniądze
  • nie musiała martwić się o brak dochodu
  • miała środki na dodatkowe konsultacje, dojazdy, leki i rehabilitację
  • zachowała płynność finansową i spokój psychiczny
  • nie musiała zamykać działalności ani zadłużać się, by przetrwać

Po dwóch latach leczenia wróciła do pełni sił.

Dziś znów pracuje w swoim zawodzie, prowadzi salon i cieszy się życiem.

Często powtarza, że polisa dała jej czas, bezpieczeństwo i możliwość leczenia bez presji finansowej.

To przykład, jak jedno mądre zabezpieczenie może zmienić przebieg najtrudniejszych momentów w życiu.

Historia #4

Historia z kredytem bez polisy i testamentu.

To była zwyczajna rodzina: małżeństwo, trójka małych dzieci, dom kupiony na kredyt, codzienna praca i plany na przyszłość. Nic nie zapowiadało tragedii.

Pewnego dnia mąż i ojciec zginął w wypadku samochodowym.

Rodzina nie miała ani testamentu, ani żadnego zabezpieczenia finansowego.

Wszystkie formalności spadkowe przeszły automatycznie do sądu rodzinnego, ponieważ dzieci były niepełnoletnie.

To oznaczało, że:

  • każdy majątek po zmarłym został podzielony między żonę i dzieci
  • żona nie mogła samodzielnie podejmować decyzji finansowych
  • każda czynność dotycząca majątku wymagała zgody sądu rodzinnego

A sąd — w trosce o interes dzieci — nie wyraził zgody na sprzedaż nieruchomości, mimo że rodzina była w bardzo trudnej sytuacji finansowej.

Dom był obciążony kredytem hipotecznym.

Po śmierci męża bank nie wstrzymał rat.

Nie było polisy, która spłaciłaby zobowiązanie lub chociaż odciążyła rodzinę.

Żona została sama:

  • z trójką małych dzieci
  • z kredytem, który trzeba było spłacać
  • z nieruchomością, której nie mogła sprzedać
  • bez dodatkowych środków finansowych
  • bez możliwości szybkiego uporządkowania spraw majątkowych

Każdy miesiąc był walką o to, aby nie stracić domu.

Żona dosłownie „wiązała koniec z końcem”, bo nie miała żadnego zabezpieczenia, które pomogłoby jej przetrwać ten najtrudniejszy czas.

  • Testament – pozwoliłby uniknąć blokady majątku przez sąd rodzinny
  • Polisa na życie – zapewniłaby środki na spłatę kredytu i utrzymanie rodziny
  • Plan sukcesyjny – uporządkowałby kwestie majątkowe i dał rodzinie bezpieczeństwo
  • Ubezpieczenie kredytu – zdjęłoby z barków żony ciężar rat